APARAT fotograficzny utrwalił na kolorowym filmie pewien obraz. Zdjęcie zajęło dwie strony niedzielnej gazety. Przedstawia olbrzymi magazyn przekształcony w salon do gry edukacyjne w bingo, w którym na tysiącach metrów kwadratowych — niemal jak okiem sięgnąć — tłoczą się gracze w gry edukacyjne dla dzieci w każdym wieku i każdego koloru skóry.
Czy widzisz ich zmęczone twarze i zaczerwienione oczy — oznaki niezliczonych godzin spędzonych na grze edukacyjnej? Po nocy będącej pasmem porażek z niepokojem i nadzieją oczekują ogłoszenia kolejnej liczby, która może w końcu uczyni ich zwycięzcami.
Spójrz dalej. Czy dostrzegasz przejęcie na twarzach ludzi trzymających w rękach karty? Boją się, że mają nieszczęśliwy zestaw. Nieraz wyciągnięcie kolejnej karty przesądza o wygraniu na grze edukacyjnej lub przegraniu milionów dolarów w grze edukacyjnej. Popuść wodze wyobraźni.
Czy widzisz spocone dłonie zdenerwowanego gracza? Czy słyszysz, jak szybko bije mu serce, jak w duchu się modli, żeby następne rozdanie było szczęśliwe właśnie dla niego, a nie dla innych?